Informacje o odsłonięciu
pomnika "Praojcom i Archeologom" w Bronocicach - 26
maja 2003
"Echo Ponidzia",
23 V 2003 r. Najstarszy dowód. Archeolodzy wracają do Bronocic
na jeden dzień.
Bronocice w gminie Działoszyce. Malutka wieś położona u podnóża
stanowiska archeologicznego, które kilka tysięcy lat temu było
niesłychanie wielkim centrum osadnictwa. To tutaj trzydzieści
lat temu archeolodzy odkopali fragmenty glinianego naczynia z
wizerunkiem wozów sprzed pięciu i pół tysiąca lat.
Jest to najstarszy ze znanych na świecie dowodów, jednoznacznych
dowodów stosowania wozu. Nie ma starszych - mówi profesor Janusz
Kruk, dyrektor Instytutu Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii
Umiejętności w Krakowie. Profesor Kruk kierował tamtą ekspedycją.
- Jest to niewątpliwie jedno z najwybitniejszych odkryć archeologicznych,
jakie mamy w Polsce - tłumaczy uczony. - To niepozorne naczynie
pozwoliło nam powiedzieć: w tym czasie w Europie wóz na pewno
był używany, a więc nie później, niż na Bliskim Wschodzie. A to
znaczy, że dystans pomiędzy poziomem rozwoju Bliskiego' Wschodu
a Europą Środkową wcale nie był tak duży, jak mogłoby | nam się
wydawać. Oto jest istota sprawy - wylicza archeolog.
W niedzielę na wzgórzu nieopodal Bronocic odsłonięty zostanie
obelisk, upamiętniający tamto odkrycie. - To jest zupełnie porządny
głaz, metr osiemdziesiąt wysokości. Pomnik "Praojcom i archeologom".
Jak można nie przyjechać? - mówi profesor, który spodziewa;
się spotkać w Bronocicach wielu swoich kolegów i przyjaciół z
czasów tamtej ekspedycji. Dla nas była to fantastyczna przygoda,
tych kilka sezonów wykopaliskowych.
Początek imprezy, której patronuje Echo Dnia, o godz. 12 na wzgórzach
nieopodal Bronocic.
"Słowo Ludu"
- To byt piękny i cywilizowany świat neolityczny.
BRONOCICE. W scenerii zrekonstruowanej osady neolitycznej odsłonięte
w niedzielę obelisk poświęcony praojcom i archeologom.
Pomnik stanął w miejscu, w którym przed blisko 30 laty naukowcy
Polski i USA pod kierunkiem prof. Janusza Kruka z PAN prowadzili
badania archeologiczne nad początkami rolnictwa. Okazało się,
że na wielkim wzgórzu górującym nad Bronocicami około 3 tysięcy
lat przed narodzeniem Chrystusa istniała osada zamieszkała przez
około 500 osób. Pośród wielu znalezisk o dużym znaczeniu naukowym
odkryto tu wazę, na której widniał rysunek przedstawiający czterokołowy
wóz. Zarówno w ocenie specjalistów PAN, jak i specjalistów z State
University Buffalo z USA, rysunek wozu (datowany na 3520 rok p.n.e.)jest
najstarszym na świecie śladem stosowania trakcji kołowej - o kilkaset
lat starszym od piktogramów z Uruk nad środkowym Eufratem.
Zanim na miejscu praosady huknęła ludowa kapela, tłum gości zmuszony
był wędrować w pocie czoła wąwozami i krętą ścieżyną wiodącą na
miejsce. Jedynie nielicznym VIP-om starczyło miejsce w bryczkach.
- W pracy archeologa czasem zdarza się cud. Takim promykiem, który
rozświetlił głęboką przeszłość, są właśnie fragmenty wazy -naczynia
znalezionego w tym miejscu. Z pewnością możemy uznać to miejsce
za szczególne dla Polski i Europy, bo był tu piękny, cywilizowany
świat neolityczny, który dotąd uważaliśmy za prymitywny i barbarzyński
- mówił wzruszony burmistrz Działoszyc Zdzisław Leks.
-Byłem młodym rolnikiem, gdy naukowcy prowadzili tu badania. Mieszkali
głównie w namiotach, a stołowali się w remizie. Nie znaliśmy wtedy
efektów ich prac ani nie wiedzieliśmy, że przed tysiącami lat
była tu osada, być może większa i prężniejsza niż nasze maleńkie
Bronocice - wspominał Jan Szot, rolnik, na którego gruntach prowadzono
wykopaliska i który podarował swą ziemię, aby można było zrekonstruować
osadę neolityczną i wybudować pomnik. O pradziejach ziemi pińczowskiej
z ogromnym znawstwem mówił starosta pińczowski Andrzej Kozera,
na którego polu w Pełczyskach w poprzednich latach dokonano epokowego
odkrycia osady celtyckiej.
Sam profesor Janusz Kruk, dyrektor Instytutu Archeologii PAN,
byt oblegany przez mieszkańców Bronocic i okolicznych wiosek,
a także pińczowskich pasjonatów historii. W arcyciekawy sposób,
prezentując replikę bronocickiej wazy, opowiadał o życiu tych,
którzy tworzyli tu podwaliny europejskiej cywilizacji.
Być może 25 maja stanie się Dniem Archeologa, bo to dzięki tej
wąskiej grupie naukowców mamy dziś powody do dumy - dodał prof.
Stefan Pastuszka, uczestniczący w bronocickich uroczystościach.
Obelisk poświęcił proboszcz działoszyckiej parafii, ks. Stefan
Świderski. W Dziatoszycach odbył się także zlot zabytkowych pojazdów
i prounijny festyn. Akcenty "za" dla integracji Polski
z UE dominowały także podczas spotkania w bronocickiej remizie
OSP, które odbyło się po zakończeniu uroczystości w osadzie neolitycznej.
"Tygodnik
Ponidzia" - Sensacyjne odkrycia.
- Ślady życia ludzi
sprzed 5 i pół tyś. lat.
- Uroczystości w Bronocicach k/Działoszyc.
Niewielka wieś Bronocice,
położona w południowej części powiatu pińczowskiego, w pobliżu
Działoszyc, zasłynęła w świecie jako polska miejscowość, w której
odkryto ślady życia ludzi sprzed 5520 lat, dokonano sensacyjnych
ustaleń naukowych w oparciu o znaleziska archeologiczne.
Pierwsze wykopaliska i badania znalezionych eksponatów przeprowadzili
naukowcy w latach 70-tych pod kierownictwem dyrektora Instytutu
Archeologii i Etnologii PAN prof. Janusza Kruka, z udziałem Uniwersytetu
Stanu Nowy York z Buffalo (USA). Natrafiono wówczas na pozostałości
ludzkiego osiedla, stanowiącego potężne centrum osadnicze, zaistniałe
tu ponad trzy tysiące lat przed narodzeniem Chrystusa.
Warowna osada
Na penetrowanym obszarze odkryto 52 jamy osobowe, szkieletowy
grób ludzki, fragmenty ceramiki i dużą ilość szczątków kostnych.
Natrafiono na system budowli obronnych. Ustalono, że osadę zamieszkiwało
ponad pól tysiąca pierwotnych ludzi. Otaczały ją kompleksy rowów
obronnych i palisad. Nizinne tereny zalane były wodą. Mała miejscowość
znalazła się w centrum zainteresowań wybitnych naukowców, którzy
już na wstępie dostrzegli dowody, że Bronocice są jednym z najważniejszych
stanowisk neolitycznych w Europie Środkowej.
Bezcenne skarby
Wśród bardzo interesujących odkryć znalazły się fragmenty naczynia
- wazy, które to znalezisko zafascynowało archeologów całego świata.
Naczynie znaleziono w jamie na głębokości 80 cm. W górnej części
wazy, na całym obwodzie, odkryto utrwalony rysunek - rzeźbę sygnalizujący
istnienie tu kiedyś zadrzewionego obszaru, wody i sieci pól uprawnych.
Prawdziwą sensację stanowi jednak treść innego zapisu obrazkowego
zamieszczonego na wazie przez jednego z protoplastów rodzaju ludzkiego:
na naczyniu widnieje szkic uproszczony konstrukcji czterokołowego
wozu. Ten rysunek stanowi najstarszy na świecie ślad stosowania
przez człowieka trakcji kolejowej. Wyniki badań światowej klasy
ekspertów jednoznacznie wskazują na fakt, iż szkic-rysunek umieszczony
na wazie jest o kilkaset starszy od piktogramów z Uruk, odkrytych
nad Środkowym Eufratem. Datowanie względne naczynia z Bronocic,
w 1993 r. zweryfikowano holenderskie laboratorium w Groningen
- potwierdzając, iż "waza z wozami z Bronocic" pochodzi
z 3500 roku p.n.e., a więc rysunek wozu na tym naczyniu jest najstarszym
dowodem stosowania trakcji kołowej na obszarze Starego Świata.
Ku pamięci potomnym
Dla upamiętnienia faktu wielkiego odkrycia, postanowiono wznieść
obelisk na miejscu prowadzonych niegdyś wykopalisk. Z inicjatywy
nauczyciela Zespołu Szkół Mechanicznych nr 4 w Krakowie Bohdana
Witwickiego, głaz z wapienia jurajskiego, przeznaczony na obelisk,
stanowiący darowiznę Kopalni Wapienia w Czatkowicach k/Krzeszowic,
przywiózł do Działoszyc Marcin Rychtarczyk z Krakowa. Dyrektor
Miejsko-Gminnego Centrum Kultury w Działoszycach przewiózł kamień
na wzgórze pod Bronocicami, miejsce archeologicznych odkryć. Podjął
wówczas decyzję w sprawie zainstalowania na obelisku płyty pamiątkowej,
ustalając szczegóły z prof. Januszem Krukiem. Ornament, wykonany
na kształt piktogramu bronocickiej wazy, z metaloplastyką z miedzi,
wykonał nauczyciel Szkoły Sztuk Pięknych w Krakowie mgr Łukasz
Kieferling.
Oryginał wazy, bezcenne naczynie, które powstało 5,5 tyś. lat
temu, obecnie w sejfie przechowuje jego odkrywca prof. Janusz
Kruk, dyrektor Krakowskiego Oddziału IAiE PAN. Wierne kopie bronocickiej
wazy wykonały uczennice Liceum Sztuk Plastycznych w Krakowie:
Agnieszka Tyrybon, Małgorzata Zając i Barbara Zgoda, które ofiarowały
swoje dzieła Muzeum Archeologicznemu w Krakowie i Miejsko-Gminnemu
Centrum Kultury w Działoszycach.
Ustanowienie pamiątkowego obelisku było możliwe dzięki wyrażeniu
zgody, okazywaniu życzliwości dla sprawy i osobistego zaangażowania
mieszkańca Bronocic - Jana Szoty, który zezwolił na usytuowanie
swoistego pomnika na swoim polu, na którym przeprowadzono prace
archeologiczne. W pracach fizycznych pomogła rodzina p. Grelewiczów
z Bronocic. W pracach nad przygotowaniem mini osady - skansenu,
brała udział liczna grupa młodzieży.
Podniosła uroczystość
Organizatorzy - UMiG Działoszyce z burmistrzem Z. Leksem i P.
Kamińskim na to ważne wydarzenie zaprosili: prof. Stefana Pastuszkę
- przewodniczącego Sejmiku Świętokrzyskiego, dr inż. Andrzeja
Kozerę - starostę powiatu, członków Zarządu Województwa Świętokrzyskiego
- Jacka Kowalczyka i dyrektora Gabinetu Woje wody - Sławomira
Pastuszkę, dr Adama Sznajderskiego - autochtona Działoszyc, pisarza,
historyka, członka Komitetu Organizacyjnego.
Odsłonięcia tablicy pamiątkowej dokonali: burmistrz Działoszyc
Zdzisław Leks, dyrektor IAiE prof. Janusz Kruk, starosta powiatu
dr inż. Andrzej Kozera. Przed obeliskiem zapłonęły znicze.
Poświęcenia obelisku - miejsca pochówku ludzkich szczątków dokonał
dziekan ks. Stefan Świderski. Przed oczyma uczestników niezwykłego
wydarzenia ukazał się na płycie pamiątkowej napis:
"Praojcom i Archeologom dla upamiętnienia odkrycia w 1975
Wielkiego Osiedla Neolitu i Najstarszych Pojazdów Świata na Wazie
z Bronocic z 3500 r. p.n.e. przez IAIE PAN KRAKÓW I STATE UNV.
OF NEW YORK".
Uroczystości relacjonowały media regionalne i krajowe. Wywiadu
udzielił prof. Janusz Kruk, starosta powiatu dr inż. Andrzej Kozera,
burmistrz Dziatoszyc Zdzisław Leks. Głos zabierali zaproszeni
goście.
Przedstawiciel wojewody Wł. Wójcika przekazał burmistrzowi Działoszyc
"List Gratulacyjny" odczytany w czasie wystąpień gości.
Ktokolwiek przybył na wzgórze pod Bronocicami w piękną, słoneczną
niedzielę 25 maja 2003 roku, był świadkiem niezwykłych uro czystości
odsłonięcia tablicy pamiątkowej pomnika, ten z pewnością na długo
zapamięta te chwile i te miejsca. Od godzin południowych przybywały
w to miejsce korowody mieszkańców pobliskich miejscowości położonych
w panoramie przepięknych widoków. Atrakcję stanowiło plenerowe
widowisko z udziałem młodzieży przysposobionej do pełnienia ról
osadników sprzed 5520 lat. Kapela ludowa "Małopolanie"
z działoszyckiego M-GCK rżnęła kawałki, że aż miło. Wspaniałe
zaprzęgi konne, wóz drabiniasty, młodzież, dzieci i dorośli w
krakowskich strojach regionalnych uzupełniały przepiękny nadnidziański
pejzaż rodzimego folkloru.
"Gazeta Wyborcza" - Piąte koło u wozu
Historia tutejszej neolitycznej osady zaczyna się 3700 lat p.n.e.,
a kończy 2500 lat p.n.e., a więc jest o 200 lat dłuższa od historii
Polski. - Wiosną i jesienią widać kręgi po piecach - opowiadają
miejscowi - a ziemia kryje mnóstwo glinianych skorup i kamiennych
narzędzi. Całe stanowisko obejmuje 52 ha, z czego zbadano zaledwie
l ha. W szczytowym okresie rozwoju liczyła 500-600 mieszkańców
i była jedną z największych w Europie Środkowej, a w Polsce odgrywała
rolę regionalnego centrum życia społecznego. Oprócz rolnictwa
jej mieszkańcy zajmowali się tkactwem (z wełny i lnu). W piecach
poza osadą wypalali naczynia. Hodowali krowy, kozy i owce, towarzyszyły
im psy. Handlowali z innymi, odległymi osadami, o czym świadczą
sprowadzane z daleka krzemienne narzędzia. Mieszkali całymi rodzinami
lub klanami w domach o drewnianym szkielecie. Ściany wykonywali
z glinianej polepy wzmocnionej plecionką olszynową. Używali desek.
Wewnątrz domów wznosili piece, na których gotowali i przy których
ogrzewali się zimą.
Z wykopalisk trudno dociec, czy mieli jakieś skomplikowane wierzenia
i jakim mówili językiem. Zmarłych chowali w pozycji wyprostowanej
i wcale nie zaopatrywali ich w bogate dary Jak wiele innych kultur.
- Może po prostu byli praktyczni? - zastanawia się prof. Kruk.
Skąd wziął się wóz w Bronocicach 5,5 tyś. lat temu? Tak naprawdę
jest to pytanie o miejsce, w którym dokonano czterokołowego wynalazku.
Do tej pory archeolodzy uważali, że stało się to między Eufratem
i Tygrysem, a genialnymi wynalazcami byli Sumerowie. To oni przecież
dali światu koło garncarskie, liczydło, pismo, 12-miesięczny kalendarz,
7-dniowy tydzień i prawdopodobnie pierwsi na świecie wytapiali
brąz. Jeżeli ktoś w zamierzchłych czasach miał dokonać tak doniosłego
wynalazku, to tylko oni - zgadza się większość archeologów, wśród
nich Janusz Kruk.
Najstarsze dowody na używanie wozu przez Sumerów to gliniane tabliczki
z jego wizerunkiem pochodzące z Unik (dzisiejszy Irak). Datowane
są - pośrednio - na lata 3565-3428 p.n.e. Datowanie wazy z Bronocic
wzbudza mniej wątpliwości, dlatego to ona jest uznawana za najstarszy
tego typu zabytek na świecie. Co nie znaczy, że gdzieś w piaskach
Iraku nie kryją się jeszcze starsze dowody na istnienie wozu.
Tak czy inaczej - twierdzą zwolennicy teorii "sumeryjskiej"
-wóz musiał szybko dotrzeć do Europy. - Szybko, czyli w ciągu
kilkudziesięciu lat - wyjaśnia profesor Kruk.
Jeżeli przyjąć za pewnik najwcześniejszą, jednocześnie wzbudzającą
największe wątpliwości datę - 3565 rok - to między tabliczkami
z Unik a wazą z Bronocic z mniej więcej 3520 roku p.n.e. mamy
tylko 45 lat różnicy. Inna wersja zakłada, że wóz mógł zostać
wynaleziony na czarnomorskich stepach, gdzie łatwiej byłoby go
używać. W mogile jednej z istniejących tam w neolicie kultur znaleziono
model czterokołowego wozu.
Zwolennikiem kolejnej tezy jest Rafał Małecki, który jako student
archeologii napisał o wazie z Bronocic pracę magisterską (prof.
Kruk wyraża się o niej z uznaniem).
Po pierwsze, dowodzi Małecki, neolityczna Europa wcale nie była
tak zacofana, jak się dotąd wydawało. To mylne przekonanie wzięło
się z faktu, że na terenie Mezopotamii prowadzono w XX wieku intensywne
wykopaliska, podczas gdy swoje ojczyste ziemie europejscy archeolodzy
pozostawili stosunkowo nietknięte. Tymczasem właśnie w Europie
wznoszono potężne grodziska z drewna oraz megalityczne kręgi ze
stutonowych głazów (Stonehenge chociażby). Drewniane konstrukcje
uległy rozkładowi, ale potężne menhiry tkwią w ziemi jako namacalny
dowód możliwości technicznych ówczesnych Europejczyków.
Po drugie, Europa miała drewno i świetnych cieśli, którzy łatwo
się mogli przeistoczyć w kołodziejów. Zupełnie inaczej było na
Bliskim Wschodzie, gdzie drewno było rzadkością i trzeba je było
sprowadzać z daleka.
Po trzecie, na Bliskim Wschodzie przez stulecia do transportu
wystarczały drogi wodne, a na piaszczystym podłożu pustyni wóz
był bezużyteczny, bo się po prostu zapadał. Tymczasem w Europie
istniały niezłe warunki do rozwoju transportu kołowego, a na terenach
podmokłych już w neolicie budowano drogi wykładane drewnianymi
belkami. W Flintbek, w Niemczech odkryto 20-metrowe koleiny. Ich
wiekjest porównywalny z naszą wazą.
Rafał Matecki stawia tezę, że wóz czterokołowy został wynaleziony
w Europie i być może stąd trafił na Bliski Wschód.
Pocztówka z neolitu
Powód naukowego zamieszania to niewielka - zaledwie 26 centymetrów
średnicy - waza wykonana z wypalonej gliny. Profesor Janusz Kruk
przynosi ją z sejfu i stawia na ławie w swoim gabinecie. Posklejane
brązowe naczynie z jasnoszarymi uzupełnieniami z gipsu wygląda
niepozornie.
- Ceramika z tego okresu bywa dużo ładniejsza - mówi profesor.
- Ale takiego rysunku wśród neolitycznych zabytków Europy próżno
szukać. To jak snop światła.
Ostrożnie trzymając w dłoniach, oglądam najstarsze na świecie
wyobrażenie wozu i próbuję sobie wyobrazić, o czym myślał jego
twórca. - To jak pocztówka z neolitu - żartuje profesor Kruk,
widząc moją skupioną minę.
- Czemu miał służyć ten rysunek 5 tysięcy lat temu? - zastanawiam
się.
- A po co jest sztuka? - pyta retorycznie profesor. - Człowiek,
który przyozdobił wazę, chciał nam opowiedzieć o świecie, który
go otaczał, i posłużył się rysunkiem. Pięciokrotnie wyrył wóz,
jako rzut z góry z kotami pokazanymi en foce. Ta zmienność perspektywy
ma bardzo dużo analogii, choćby w sztuce egipskiej. Obok wozu
są pola i drogi oraz drzewa. Pod nim - rzeka. Z wozu wystaje dyszel.
W warstwie, z której pochodzi waza, znaleźliśmy rogi wołu wytarte
tak, jakby coś było do nich często przywiązane. To mogło być mocowane
do dyszla tzw. jarzmo przyrożne.
Najbardziej zagadkowe jest "piąte koło u wozu", czyli
okrąg narysowany wewnątrz wozu. Zdaniem Janusza Kruka jest to
widziane z góry okrągłe naczynie do przewozu płodów rolnych albo
ziarna na zasiew. Inni mówią, że to po prostu koło zapasowe.
Zdaniem Rafała Małeckiego
piąte koło ma znaczenie magiczne i reprezentuje dysk słoneczny.
Pradawnym rolnikom, dla których wóz był przydatny w pracy, musiał
się on kojarzyć z dwoma najważniejszymi momentami w roku - zasiewem
i żniwami - kiedy to wyruszali nim w pole. Słońce było dla nich
obiektem kultu, bo mogło ich pracę wspomóc lub zniweczyć. Może
grecki mit o bogu Heliosie, który codziennie wiezie słońce przez
nieboskłon czterokonnym rydwanem, jest odległym echem tych pradawnych
wierzeń?
Mit o "słonecznym wozie" jest rozpowszechniony w wielu
starożytnych kulturach. Oprócz greckiego Heliosa jeździli nim
jeszcze indyjski bóg Surja i skandynawska bogini Soi. W Biblii,
w II Księdze Królewskiej, czytamy, że Jozajasz, który u schyłku
VII wieku p.n.e. zabrał się do porządkowania bezbożnej Jerozolimy,
"kazał usunąć konie, które królowie judzcy poświęcili Słońcu
u wejścia do świątyni Pańskiej, [...] i spalił w ogniu rydwan
słoneczny'.
Czyżby bronocickie naczynie było także najstarszym na świecie
wyobrażeniem słonecznego wozu?
Zmęczony profesor
i talent pana Bogdana
W Polsce ciągle mało kto wie o tym znalezisku. Pisano o nim w
1995 roku, potem próbował je rozpropagować Rafał Małecki w "Rzeczpospolitej"
i "Wiedzy i Życiu".
Zadzwoniłem do biura prasowego Ministerstwa Kultury: - Istnieje
u nas departament promocji, ale on nie zajmuje się wyszukiwaniem
zabytków do promowania, bo od tego są mass media.
Samo ministerstwo "przypomniało" sobie o wazie za sprawą
kilku listów nauczyciela z Zespołu Szkół Mechanicznych nr 4 w
Krakowie.
Bogdan Witwicki o wazie usłyszał po raz pierwszy w 1994 roku.
"W 2001 roku przypomniał sobie o znalezisku, bo chciał uatrakcyjnić
swoje lekcje w szkole, wszak bez wynalazku wozu nie byleby samochodów!
Dowiedział się, że waza jest zamknięta w sejfie u prof. Kruka.
Ponieważ profesor nie chciał się ze swoim znaleziskiem rozstać,
Witwicki wpadł na pomysł wykonania kopii. Pojechał nawet do Bronocic,
bo uparł się, że glina, z której powstaną repliki, musi być autentyczna.
Kopie wykonały uczennice z liceum plastycznego. Pod koniec 2001
roku jedna z nich trafiła do Muzeum Archeologicznego w Krakowie,
druga do Działoszyc.
Ale tego Bogdanowi Witwickiemu było za mało. Kontaktował się z
dziennikarzami i dzięki niemu kilka razy o wazie napisano m.in.
w krakowskim dodatku do "Gazety". "Gdyby odnaleziono
ją, powiedzmy, w okolicach Paryża czy Wiednia albo Monachium,
wiedzieliby o tym wszyscy, a rodzima telewizja kupowałaby filmy
prezentujące jakże frapujący, sklejony z liczących pięć tysięcy
lat fragmentów garnek" - pisała z goryczą Anna Laszczka.
"Lepiej tradycyjnie upierać się przy dawnej tezie, że kolebką
zastosowania koła do transportu była Mezopotamia. O tym fragmencie
świata przynajmniej uczą w szkole, a o Bronocicach - oprócz mieszkańców
- nikt nie słyszał".
Z początkiem 2002 roku za sprawą Witwickiego zdjęcie kopii oraz
wazy pojawiło się na 250 tyś. biletów komunikacji miejskiej w
Krakowie. Dzięki niemu waza z Bronocic jest też wymieniona w 14.
tomie najnowszej encyklopedii PWN pod hasłem "koło jezdne".
W maju tego roku odsłonięte nawet pomnik upamiętniający znalezisko
w Działoszycach. Witwicki pomógł znaleźć sponsorów pomysłodawcy
pomnika Pawłowi Kamińskiemu, kierownikowi domu kultury w Działoszycach.
Prapremiera po 30
latach
Profesor Kruk niechętnie wypuszcza wazę z rąk i dziwi się, jaki
sens ma reklamowanie odkrycia po 30 latach. W zeszłym roku o wypożyczenie
wazy prosiły czterokrotnie niemieckie muzea, pojawił się pomysł
pokazania jej na warszawskim Festiwalu Nauk.
Kurator Zbiorów Sztuki Starożytnej w Muzeum Narodowym w Warszawie
prof. Witold Dobrowolski o naczyniu z Bronocic nie słyszał.
Jednak kiedy streściłem mu historię wazy z Bronocic i najstarszego
na świecie rysunku wozu zadeklarował, że jeżeli to rzeczywiście
taki rarytas, to muzeum chętnie wystawi do w holu. Oby tak się
stało.